Recenzja - To już jest koniec (This is The End) (2013)

(Spoilerów brak)

Cykl z recenzjami planowałam rozpocząć górnolotnie, a zaczynam od recenzji amerykańskiej komedii, czyli rodzaju filmu, za którym nie przepadam. I tak bywa. 

Po "This is The End" oczekiwałam najgorszego - czy się zawiodłam? Moja odpowiedź brzmi - nie. Ale nie było też aż tak tragicznie.



Film jest debiutem reżyserskim amerykańskiego komika Setha Rogena oraz jego przyjaciela, scenarzysty Evana Goldberga. Charakterystyczną cechą komedii jest to, że większość aktorów (m.in. Seth Rogen, James Franco, Jay Baruchel, Jonah Hill, Michael Cera) gra tu samych siebie; zastosowanie tego zabiegu, jak wyznali twórcy, "od zawsze było ich marzeniem".

 Od lewej: Seth Rogen, Evan Goldberg

O czym może mówić komedia zatytułowana "To jest już koniec"? Najbardziej banalna odpowiedź nasuwająca się na język brzmi - o końcu, najprawdopodobniej świata, i jest ona prawidłowa. Jednak zanim do tego kataklizmu dojdzie, wydarza się kilka rzeczy - to już treść właściwa filmu.

Zaczyna się niewinnie - Jay Baruchel odwiedza Setha i razem udają się na imprezę w domu Jamesa Franco. Na miejscu okazuje się, że wśród gości jest nie tylko Rihanna, ale i Emma Watson, czy znany z "Jak poznałem waszą matkę" - Jason Segel. Jay, czując się nieswojo wśród pijanych bądź/i naćpanych nieznajomych, wybiera się z Sethem do sklepu, gdzie czeka na nich niespodzianka w postaci trzęsienia ziemi oraz niebieskiej fali światła, która zaczyna porywać do nieba znajdujących się w pobliżu ludzi. 



W skrócie - nadchodzi apokalipsa, a w domu Franco zamkniętych jest kilku kolesi, którzy bardzo chcą przeżyć. Po drodze zdarza się Emma Watson z toporkiem, czy gwałciciel-kosmita, ale jako że jest to komedia, zakończenie jest optymistyczne. Więcej zdradzać nie będę, bo myślę, że te kilka zdań najlepiej zapowiada "To jest już koniec".

Skoro jest to komedia, pozwolę sobie na moje skromne trzy grosze odnośnie zawartego tu poczucia humoru, jak dla mnie, momentami niezrozumiałego. Jako przykład podam sytuację - po tym, jak jedna z postaci traci głowę (dosłownie), ląduje ona u stóp głównych bohaterów, którzy zaczynają ją kopać, byleby była jak najdalej. W rezultacie panowie ucinają sobie mini rozgrywkę piłki nożnej w towarzystwie rozległego rozbryzgu krwi, pochodzącej, zgodnie z naturą, z urwanej przyłbicy. Zapraszam do obejrzenia (należy przewinąć do 0:51):


Myślę, że jeśli owa scena wpisuje się w Twoje, czytelniku, poczucie humoru, z filmu będziesz zadowolony. Osobiście lubię czarną komedię, ale nie w takim wydaniu.

Nie twierdzę, że film kompletnie pozbawiony jest scen de facto zabawnych. Całkiem dowcipna była, chociażby, "definicja sztuki", wygłoszona przez Jamesa Franco (0:53):


Owy fragment, jako jeden z licznych nie wywołuje salwy śmiechu, a co najwyżej, powoduje, że kąciki ust lekko się unoszą i to na chwilę - tak, jak i całość obrazu. Warto zaznaczyć też, że dominują tu dowcipy na tle seksualnym, czyli typowo w "amerykańskim stylu".

Na koniec dodam, że fani Setha i Jamesa "razem" (jakkolwiek by interpretować te określenie) powinni być zadowoleni, bowiem Franco (w scenariuszu napisanym przez Rogena) wielokrotnie wyraża swoją sympatię wobec osoby kolegi.

Ciekawostką jest fakt, że tytuł roboczy komedii brzmiał - "The End of the World" ("Koniec świata"), jednak został on zmieniony, ponieważ nazwa była zbyt podobna do "The World's End" (również - "Koniec świata") - komedii brytyjskiej z udziałem popularnego komika Simona Pegga i właśnie na jego prośbę (Rogen i Pegg poznali się na planie filmu pt. "Paul" [2011]).

Ciekawostka numer dwa (dzięki, Jiro :)) - nazwa polskiej wersji DVD "The World's End" (wspomnianego wyżej filmu z Simonem Peggiem) została przetłumaczona tak samo, jak film Rogena i Goldberga, czyli "To już jest koniec". W ten sposób osoby nie znające angielskiego mogą nie rozróżniać jednej produkcji od drugiej, gratuluję pomysłu. Czy tak trudno było przetłumaczyć jeden z tytułów jako "Koniec świata"? Nie rozumiem.

Podsumowując - "To już jest koniec" oceniam marnie, film jest przeciętną komedią w tym gatunku, ale widziałam gorsze.

*Fakty i ciekawostki zostały zaczerpnięte z angielskiej wersji artykułu o tym filmie (link).
*Zdjęcia oraz fragmenty filmów zawarte w tym tekście nie są moją własnością, pochodzą z Internetu. Wszelkie prawa zastrzeżone przez ich autorów.

Komentarze

Popularne posty