Przemyślenia Czysto Subiektywne - Skąd ta nienawiść? Czyli o "anorektycznych", "nie prawdziwych" kobietach...

Były recenzje i było trochę fangirlowania nad Sherlockiem... Jako że to mój dziesiąty post, musi być wyjątkowy, więc będzie coś, czego jeszcze nie było, a mianowicie pierwszy wpis z serii Przemyśleń Czysto Subiektywnych.
 
                                                 
  (Adobe Stock)
 

Tematyka - porażająca, każdy może się obrazić, wiele osób może się nie zgodzić... Zachęcam do przeczytania - aż do ostatniej linijki. 

(Kliknij by powiększyć)


Na początek mini-quiz - która z osób na zdjęciu może być chora na anoreksję? A czy B?


Quiz numer dwa - która z tych osób jest wg. Ciebie "prawdziwą kobietą"?


Którą odpowiedź wybraliście?

Odpowiedzi:

1) Obie kobiety mogą być chore na anoreksję.


2) Każda z tych osób to "prawdziwa kobieta".

Dlaczego?

1) Mówiąc w skrócie - anoreksja to poważna choroba psychiczna, rodzi się wewnątrz i powoduje wypaczony obraz chorego odnośnie jego sylwetki. Chory może, ale nie musi mieć wychudzoną sylwetkę - przynajmniej nie na początku. Innymi słowy - przeciętna osoba nie jest w stanie w 100% prawidłowo ocenić, czy ktoś cierpi na anoreksję wyłącznie na podstawie wyglądu. (więcej na ten temat tutaj)

2) Tym, co czyni kobietę "prawdziwą" nie jest jej waga, wzrost, czy rodzaj sylwetki - a fakt, że czuje się nią psychicznie i jest nią fizycznie (pomijając zawiłe kwestie osób transseksualnych, w które wchodzić nie będę...)

Mateusz Maga
Jeśli kobieta to wyłącznie wygląd - spójcie na (świetnego!) Mateusza Magę z polskiego Top Model. Po twarzy można by go uznać za osobę płci żeńskiej, a przecież nią fizycznie nie jest.

 
"Co za szkielet!"

Wyzywanie osoby, która (często niesłusznie ocenioną przez wygląd) jest chora na anoreksję jest równomierne z obrażaniem osoby na wózku inwalidzkim, osobą cierpiącą na zespół Downa, czy osobą mającą Raka, ponieważ każdy z nich jest poważnie chory. Czy uważacie, że tacy ludzie zasługują na agresywne traktowanie? Czy może należałoby się im Wasze zrozumienie, akceptacja bądź współczucie? 

Mówiąc jeszcze dosadniej - wyobraź sobie sytuację, że masz grypę, leżysz w łóżku i nie wyglądasz ani nie czujesz się za dobrze. W tej chwili do Twojego pokoju wchodzi osoba, która podnosi na Ciebie głos, obrzucając różnymi, obraźliwymi epitetami. Jak się w takiej sytuacji czujesz?


(źródło)

Nie każdy o szczuplejszej sylwetce od osoby przeciętnej jest kimś chorym na anoreksję. Kobiece sylwetki różnią się miedzy sobą (więcej o tym poniżej), tak samo, jak różnią się nasze organizmy (szybki metabolizm to nie mit), a niektórzy po prostu są na diecie :).

Zakładając jednak, że ten wyjątkowo szczupły człowiek, którego widzisz jest chory:

Co takiego budzi nienawiść na widok (możliwie) chorej, udręczonej i nieszczęśliwej osoby? Bądź człowieka, który jest  według Waszej opinii "zbyt chudy"? 

Fakt tego, że jest chora (czy "zbyt szczupła"), czy Wasze własne kompleksy odnośnie wagi? Atak jest w końcu najlepszą formą obrony.

"'Prawdziwa kobieta' ma 'kobiece' kształty

Uwaga - kilka kilo więcej nie jest równoznaczne z posiadaniem obecnie najpopularniejszej sylwetki w kształcie klepsydry.



Kobiece sylwetki to kwestia dość skomplikowana - bowiem ich rodzajów jest szesnaście (może więcej?), a tylko jeden z nich to wymarzona przez niektórych "klepsydra", czyli duży biust, szerokie biodra i wąska talia.

Jak widać na załączonym zdjęciu nie wszystkie te typy odznaczają się dużym biustem, czy szerokimi biodrami - cechami określanymi, jako atuty kobiecej sylwetki.

Ta Pani, przykładowo, ma sylwetkę o kształcie dzwonu, która charakteryzuje się małym biustem, brakiem wcięcia w talii i szerokimi biodrami.



Czy osoba na zdjęciu to "prawdziwa kobieta"?  Czy posiada "kobiecą sylwetkę"?

Ta Pani z kolei to sylwetka kolumny - zero wcięcia w pasie, średni bądź mały biust, długie nogi, ale też brak bioder.


(źródło)


Ponawiam pytanie - czy osoba na zdjęciu to kobieta i czy jej sylwetka to "kobieca sylwetka"? 

Obie osoby to bez wątpienia kobiety - jak najbardziej prawdziwe, bo przecież nie udawane ;) (zakładając w tym przypadku, że psychicznie czują się kobietami). Czy posiadają "kobiece sylwetki"? Oczywiście, że tak - należą bowiem one do kobiet.

"O gustach się nie dyskutuje"

Można by zamknąć temat mówiąc, że o gustach się nie dyskutuje, wszakże te są zbyt różne. Jednak tym, co skłoniło mnie do napisania tego tekstu, był wpis znajomej na Facebooku, w którym umieściła zdjęcie polskiej, słynnej modelki (w niefortunnej pozie), po czym wylała na nią całe swe oburzenie, krytykujące jej "figurę kościotrupa". Po chwili, rzesza jej koleżanek poparła ją w tej tyradzie, wyrażając swe obrzydzenie tak "niezdrowym wychudzeniem ciała".

Pomijając już fakt, że na zdjęciu widoczny był jedynie pół-profil modelki, obnażający jej szczupłe ramię - moje pytanie brzmi - skąd taka determinacja, by szerzyć nienawiść?


(źródło)


Nie zamieram tutaj bronić profesji modelek, w którą wpisane jest bycie szczupłym. Nie interesuje mnie, czy modelki są chore, czy zdrowe, nie interesuje mnie ich dieta, czy wysiłek, jaki wkładają w to, by nosić rozmiar XS. To nie moja sprawa, a każdy ma prawo robić ze sobą to, co zechce. Nawet jeśli modelka cierpi na anoreksję - nie widzę w tym powodów do podnoszenia głosu krytyki, w końcu to jej życie, a ja mogę jej co najwyżej współczuć.

Sporo osób sugeruje, że modelki stanowią wzór piękna i to je powinno winić się za szerzenie się anoreksji wśród młodych kobiet. Bzdura.

Jeśli taka nastolatka za wzór postawi sobie modelkę - to jej wybór. Jeśli nastolatka zacznie się głodzić pod wpływem zdjęć w magazynach - to jej wybór. A tym, co pomogło jej dokonać takiego wyboru jest jej wewnętrzny system wartości.

Powtórzę - to, co młoda osoba postawi sobie za priorytet (szczupły wygląd) zależy tylko i wyłącznie od  systemu wartości, który wdrożyli jej bliscy - nie modelki, które wykonują wyłącznie swoją pracę.

Skąd ta nienawiść?

Z kompleksów, niedojrzałości; systemu wartości, który przecenia wagę wyglądu... A może i z czystej złośliwości, bo przecież nietrudno obrazić kogoś ("kościotrup!", "prawdziwe kobiety mają krągłości!") kosztem lepszego, własnego samopoczucia. Nie tędy droga, by leczyć kompleksy - wie to każdy, kto je posiada; one biorą się z wewnątrz - i tam też się kończą.

Oczywiście nie jest tak, że wygląd jest bez znaczenia - jednak jeśli to on przyczynia się do naszego złego samopoczucia, warto choć spróbować nad nim popracować, zamiast zrzucać winę na "wzory piękna promowane w mediach" czy "wychudzone modelki". Będąc pewnym siebie, nawet nie zauważylibyśmy tych okładek magazynów krzyczących do nas z półek sklepowych, a "ideały piękna" z reklam nie robiłyby na nas żadnego wrażenia.


Co najważniejsze - myślę, że przed wyrzuceniem z siebie całego jadu, warto zatrzymać się na chwilę i postawić na miejscu tej drugiej osoby. Niezależnie od zewnętrznej skorupy - wewnątrz wszyscy jesteśmy tymi samymi, czującymi istotami.


(źródło)

Komentarze

  1. May I just say what a comfort to discover somebody who actualloy knows what they are talking
    about on the web. Yoou certainly understand how to ring a problem
    to light and make it important. A lot more people have to look at this and understand this side off the story.
    I was surprised that you are not morte popular because you surely possess the gift.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty